Jego królewska mość

Autor: Karol May

pan, że nie mogę się pokazać w stolicy.
— Rzeczywiście. Kto jest pańskim agentem?
— Podam panu jego nazwisko dopiero wówczas, kiedy dostaniemy jedzenie i kiedy pan zbada moją córkę.
— Senior Cortejo, to śmieszne, że pan stawia mi warunki! Ale jestem dziś w dobrym humorze i spełnię je. Manfredo, przynieś wina, chleba i sera, ja tymczasem zbadam seniorkę.
Manfredo wyszedł. Zanim wrócił, doktor zbadał Josefę.
— Spełniłem przyrzeczenie. W dodatku obiecuję, że szybko panią wyleczę. A teraz kolej na was.
— Moim agentem jest rybak Gonsalvo Verdillo — oświadczył Cortejo.
— W jaki sposób można od niego wydostać odpowiedź pańskiego brata?
— Wystarczy wysłać gońca.
— Czy wyda ją?
— Jeśli goniec będzie miał list ode mnie.
— Napisze więc pan ten list.
— Pod warunkiem, że będę mógł przeczytać list mego brata.
— Zgoda. Przyniosę przybory do pisania. Manfredo, zostań tutaj. Oprócz przyborów Hilario przyniósł także stołek. Rozluźnił Cortejowi pęta u rąk, aby mógł swobodnie nimi poruszać. Wkrótce list był gotów.


Strony: