Jego królewska mość

Autor: Karol May

nas?
— Tak, a nawet nieco bardziej, oczywiście, gdy go schwytam.
— I ja mu życzę wszystkiego, co najgorsze. Ale niestety nie wiem, gdzie teraz przebywa.
— Ale może się pan dowiedzieć? Cortejo milczał.
— A więc zdecydował pan. Gnijcie tu do końca życia! — powiedział Hilario surowym tonem i skierował się ku wyjściu.
— Na miłość boską! — zawołała Josefa. — Powiedz mu, ojcze! Nie chcę umrzeć, ja muszę żyć! Och, jak mnie bolą piersi!
— Wierzę pani — roześmiał się Hilario. — Źle panią leczono. Mógłbym seniorkę wyleczyć, ale widać tego nie chcecie.
— Chcę, chcę! Ojcze, powiedz mu! Błagam!
— Oszuka nas i nie przestanie dręczyć.
— Jeśli szczerze odpowie pan na moje pytania, wyprowadzę was oboje z tego lochu.
— Dobrze więc, odpowiem, ale najpierw zabierz nas stąd, senior.
— Nie dowierza mi pan! No, rozumiem pana. Uwolnię więc was z pierścieni, przedtem jednak mocno zwiążę.
Z pomocą Manfreda spętał Cortejów tak, że mogli się podnieść i powoli poruszać. Dopiero potem odemknął pierścienie.
— Teraz


Strony: