Jego królewska mość

Autor: Karol May

Lepiej byłoby sprzedać.
— Mogłoby to sprowadzić na nas nieszczęście. A gramy o wyższą stawkę.
Manfredo odszedł posłusznie. Przybywszy do zagajnika sprzągł konie razem i sprowadził z góry. Potem skoczył na jednego z nich i prowadząc pozostałe za wodze, pomknął ku równinie. Tam rozsiodłał wierzchowce i rozpędził, po czym pieszo wrócił do miasta. Ślad po dziewięciu jeźdźcach, którzy kilka godzin wcześniej zjawili się pod klasztorem, był całkowicie zatarty.
Nazajutrz Hilario zawołał bratanka i razem zeszli do lochu Corteja i jego córki.
— Czy przychodzi nas pan uwolnić, senior Hilario? — zapytał więzień.
— To zależy od pana. Jestem gotów dać wam lepszą celę, a także wikt, o ile udzieli mi pan szczerych i prawdziwych informacji o korsarzu Enrique’u Landoli.
— Po co to panu?
— To moja rzecz! Przyrzekł pan myśliwemu Grandeprise’owi, że wyda mu Landolę?
— Tak.
— A więc sądzi pan, że znajdzie tego człowieka?
— Nie wiem. Ale czego chce senior od Landoli?
— Mam z nim porachunki.
— Uwięzi go pan i będzie dręczyć tak jak


Strony: