Jego królewska mość

Autor: Karol May

— Nie możemy zginąć. Ja tego nie wytrzymam!
— Rozumie się — szydził Hilario. — Nikt nie potrafi wytrzymać śmierci.
— Przecież nic złego panu nie zrobiliśmy!
— Faktycznie. Ale czy myślicie, że nie należy mi się zapłata za unieszkodliwienie waszych wrogów?
— Uwolnij nas tylko, a dam panu wszystko, czego zechcesz!
— Nie obiecuj zbyt pochopnie, senior! Nie wiesz przecież, czego od was żądam.
— No, czego?
Doktor zrobił minę, jakby chodziło o bagatelkę:
— Sukcesji hrabiów Rodrigandów.
— Sukcesji… hrabiów Rodrigandów…? Tylko wariat może tego żądać!
— A kim pan byłeś, kiedy uroiłeś sobie, że masz w kieszeni Rodrigandów?
— Jesteś niegodziwym łotrem!
— Niech się pan liczy ze słowami! Sam jesteś największym łotrem, jakiego kiedykolwiek widziałem, spełnię więc dobry uczynek, jeśli pozbawię pana majątku.
— Oszukał mnie pan haniebnie! Bądź przeklęty, szubrawcze!
— Nie gorączkuj się, nic to nie pomoże. Zrobię lepszy pożytek z bogactw Rodrigandów niż pan, który wmówiłeś sobie, że mógłbyś zostać


Strony: