Jego królewska mość

Autor: Karol May

podobnego nigdy nie widziałam!
— Zatem uważacie państwo, że ten loch to dobre więzienie? — zapytał Hilario.
— O, tak! — uśmiechnął się Cortejo. — Nikt stąd się nie wydostanie. Ale otwórz już pan pierścienie. Dostatecznie zakosztowaliśmy tej przyjemności!
— Ależ senior, wszak powiedział pan, że jesteś zadowolony, a pańska córka stwierdziła to samo.
— Oczywiście, jestem zadowolony, że nasi wrogowie będą tutaj uwięzieni.
— A ja się cieszę — przerwał mu Hilario — że nie tylko oni. Zaległa głucha cisza. Strach pozbawił mowy ojca i córkę. Teraz dopiero zdali sobie sprawę, że wpadli w pułapkę.
— Czy pan oszalał!? — zawołał wreszcie Cortejo.
— Ja?! To pan był szalony, że w tak głupi sposób oddał się w moje ręce. Powiadam panu: nigdy nie wyjdziecie z tego lochu.
— Niech pan nie żartuje dłużej! — błagał Cortejo. — Wiemy już, co chcieliśmy wiedzieć, wiemy, jak się czuje człowiek skazany na zagładę w tym lochu.
— Wcale jeszcze nie wiecie! Dopiero z czasem się przekonacie.
— Senior, jesteś potworem! — krzyknęła Josefa.


Strony: