Jego królewska mość

Autor: Karol May

spojrzeniem od stóp do głów i zapytał:
— Cortejo to pańskie nazwisko, senior?
— Tak.
— Jest pan owym Cortejem, który służył u hrabiego Fernanda Rodrigandy
— Zgadza się.
— Witam pana. Proszę usiąść.
Cortejo usiadł, Hilario jednak stał i nie spuszczając z gościa przenikliwego spojrzenia mówił dalej:
— Bratanek powiedział mi, że szuka pan na pewien czas schronienia. Jestem gotów udzielić go panu.
— Dziękuję. Ale czy będę tu bezpieczny? Nikt się o tym nie dowie?
— Ma pan powody do obaw?
— Niestety! Czy zna pan moje koleje losu?
— Wiem, że zabiegał pan o fotel prezydenta.
— Właśnie. I z tego powodu wygnano mnie z kraju.
— Francuzi?
— Właściwie to cesarz Maksymilian: ale on nic nie uczyni bez zgody Francuzów. Nie chcąc rezygnować z kandydowania, wyruszyłem na północ, gdzie zamierzałem zgromadzić swoich popleczników. Znienacka napadnięto na mnie w hacjendzie del Erina. Rozgromiono moich ludzi i jestem pewien, że zorganizowano pościg.
— U mnie będzie pan całkowicie bezpieczny. Ten stary klasztor ma tyle


Strony: