Jego królewska mość

Autor: Karol May

malowała się złośliwa, iście piekielna radość.
— Zwycięstwo! — rzekł do siebie. — Ale walczą o życie. Teraz szturmują kolbami. O, żelazo wytrzyma nie taki atak! Zasuwy nie puszczą. A za dwie minuty będzie po wszystkim.
Istotnie. Uderzenia słabły i wkrótce zupełnie ucichły.
— Czy już mam tam wejść? — zastanawiał się głośno Hilario. — Jeżeli wejdę za wcześnie, będą jeszcze przytomni i mogą mnie zabić, jeśli się spóźnię, zastanę trupy, a przecież nie o to mi idzie.
No, odwagi!
Odsunął rygle i ostrożnie odemknął drzwi. Uderzył go ostry, przenikliwy zapach. Otworzył drzwi na oścież i szybko się cofnął.
— Manfredo! — zawołał. — Otwieraj swoje!
Bratanek natychmiast spełnił polecenie. Zabójczy gaz miał ujście. Niebawem można było bez obawy podejść do dziewięciu mężczyzn, leżących nieruchomo na ziemi. Doktor ukląkł i obnażywszy ich piersi, badał czy żyją.
— Czy aby nie pomarli? — zaniepokoił się Manfredo.
— Nie. Żyją. Stało się zgodnie z moim życzeniem. Zabierz wszystko, co znajdziesz przy nich i zatrzymaj przy sobie.


Strony: