Jego królewska mość

Autor: Karol May

więźniami — skłamał Hilario. Sternau przypatrzył mu się badawczo.
— Ostrzegam pana, żebyś nie próbował mnie znowu podejść!
— Nie oszukuję, senior! Nie wiem, skąd się pan o tym wszystkim dowiedział, ale skoro już wiesz, muszę poinformować, że uważam Corteja za wroga. Przypadek oddał go w moje ręce. On sądzi, że znalazł tu schronienie, ale w samej rzeczy jest moim więźniem. Zamierzam go trochę pomęczyć, a następnie wydam Francuzom.
— Lepiej pan zrobi wydając go nam.
— Co z tego będę miał?
— Zdaję się, że myśli pan o zapłacie. Posłuchaj, senior, ta zapłata może wyjść panu bokiem. Pytam krótko: czy wyda nam pan ojca i córkę, czy nie? Daję seniorowi minutę do namysłu.
Hilario zawołał udając przerażenie:
— Mój Boże, jestem gotów! Pozwól mi tylko, senior, zawołać bratanka. To on jest strażnikiem więźniów i ma klucze.
— No to wezwij go.
Starzec zastukał w ścianę i po chwili zjawił się Manfredo z zapaloną latarką w ręku. Pełnym ciekawości i przerażenia wzrokiem zmierzył przybyszów.
— Panowie przybyli, aby zabrać naszych


Strony: