Jego królewska mość

Autor: Karol May

oddalił, doktor został sam. Siedział przy stole, rzekomo zatopiony w księdze, w istocie zaś czujny na najmniejszy szmer. Ale doktor Hilario nie był myśliwym. Podczas gdy natężał słuch, na próżno usiłując uchwycić jakiś dźwięk, drzwi otworzyły się bez szmeru i wszedł Sternau, a za nim ośmiu towarzyszy.
— Czy to pan jest senior Hilario?
Doktor zerwał się z krzesła i odwrócił. Był tak przerażony, że dopiero po pewnym czasie mógł dobyć głos.
— Tak. Kim jesteście?
— Wkrótce się pan dowie.
Mówiąc to, Sternau wszedł do pokoju, a za nim pozostali. Oczy starca wpiły się z niekłamanym przerażeniem w olbrzymią postać Niemca. Czy z tymi ludźmi uzbrojonymi od stóp do głów, można podjąć walkę?
Gdy drzwi się zamknęły, Sternau zapytał:
— Czy jest pan sam, senior?
— Tak.
— Nikt nas nie podsłucha?
— Nikt.
— Pragnę więc panu oznajmić, że mam do seniora prośbę.
Sternau mówił tonem życzliwym, który uspokajał Hilaria.

— Czy nie zechciałby pan raczej powiedzieć mi, kim jesteś? — zapytał.
— Dowie się


Strony: