Jego królewska mość

Autor: Karol May

Francuzów. Kiedy się dowiedzą, że ten śmieszny prezydent Cortejo ukrywa się w klasztorze, wygarną go stamtąd i uwiężą.
— Nie o to mi chodzi. To my, tylko my, musimy mieć Corteja! Czy może mi pani powiedzieć, jak dostać się do podziemi klasztoru?
— Oczywiście.
Dokładnie opisała drogę i sposób przedostania się tam.
— Zrozumiałem, lecz jak rozpoznam klucze?
— Wiszą kolejno w pobliżu okna.
— A zatem wiem już wszystko, seniorita. Chciałaby pani już stąd pojechać do Meksyku?
— Tak, jeśli da mi pan eskortę Miksteków.
— A pani bagaż?
— Niektóre rzeczy mam przy sobie, a resztę na pewno przywiozą Francuzi, chociaż nie wiedzą jeszcze, dokąd wyjechałam.
— W tym nie pomogę pani, mimo że chciałbym, ponieważ ci Francuzi widzieli mnie w Chihuahua i na pewno poznają. A wtedy zechcą policzyć się ze mną.
— Nie wolno więc panu pokazywać się w mieście.
— I ja tak myślę. Kiedy wyjechała pani z Santa Jaga?
— O siódmej rano.
— Zatem my przybędziemy tam w nocy. To i dobrze, bo nikt nas nie zauważy. Czy mogłaby pani opisać


Strony: