Jego królewska mość

Autor: Karol May

/> Wróciła do przerwanej pracy. Kiedy skończyła robić odpisy, odłożyła wszystko na miejsce i poszła do swego pokoju. Podniecenie nie pozwoliło jej spać. Zaczęła więc przygotowywać się do wyjazdu.
Hilario zbudził się wcześnie. Niosąc posiłek dla Corteja i jego córki, musiał ominąć pokój Emilii, która usłyszawszy kroki, wyszła mu naprzeciw.
— Już na nogach, moja piękna seniorita! — ucieszył się. — Czyżby nie spała pani dobrze?
— Spałam wyśmienicie, ale ranek taki piękny, że chcę odbyć przechadzkę.
— Pochwalam, bardzo pochwalam. Ale nie zapomni pani podczas spaceru zastanowić się nad odpowiedzią, której oczekuję z niecierpliwością?
— Na pewno nie, senior — rzekła przyjaźnie.
— Czy będzie przychylna?
— Cierpliwości! — uścisnęła lekko jego dłoń.
— O, seniorita, znam już odpowiedź!
Ukłonił się i odszedł. Ledwo zniknął za zakrętem korytarza, Emilia zawróciła do jego pokoju. Klucz tkwił w zamku. Weszła tam i zawiesiła na ścianie wykradzione klucze. Następnie, z dużą paczką w ręku, wymknęła się niepostrzeżenie z


Strony: