Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

odegrał tę scenę, że Wagner zerwał się z krzesła i wyciągnął do niego ręce.
- Będę z panem zupełnie szczery! Czy wie pan, do kogo należy ten statek? Do hrabiego Fernanda Rodrigandy.
- To niemożliwe! Hrabia przecież nie żyje!
- Żyje!
- Hrabia Fernando żyje? Na miłość boską, gdzie jest?
- Cierpliwości! Powiem jeszcze więcej. Czy wiadomo panu, kto jeszcze żyje? Sternau i domniemany dziedzic hrabiego, Mariano. Rozmawiałem z nim. Sporo czasu spędziliśmy razem na tym statku.
- Niech pan opowiada, senior Wagner! Albo raczej niech mi pan pozwoli zadawać pytania!
- Proszę!
- Znam historię Sternaua aż do chwili jego wyjazdu z Hiszpanii. Po co pojechał do Meksyku?
- Aby odnaleźć niejakiego Enrique'a Landolę. Nazwisko to zapewne nie jest panu obce?
- Nie, nie znam Landoli. Co to za człowiek?
- Kapitan. Sławny Grandeprise, dowódca statku pirackiego „Lion”. Zapewne słyszeliście, panowie, o nim?
- Tak, przypominam sobie.
- Ten przeklęty Landola jest zausznikiem i wykonawcą zleceń obu braci Cortejów. Starłbym go w proch, gdyby mi się kiedy udało dostać


Strony: