Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

miejsce wzajemna obraza. Tylko więc wtedy musiałbym się włączyć do sprawy, gdyby hrabia wniósł skargę na piśmie.
- To dziwne. Zwalnia się mnie, ponieważ jestem oficerem. Gdybym nim nie był, zamknięto by mnie jedynie dlatego, że tak sobie życzył jaśnie oświecony pan hrabia. Niech licho porwie taką sprawiedliwość!
- Proszę o wybaczenie, panie kapitanie - wtrącił zawiadowca.
- Hrabia stwierdził, że pan na niego napadł.
- Ale przecież przyznał, że spoliczkowałem go w odpowiedzi na obelgi! I jeszcze jedno. Czy jest pan pewny, że ten człowiek, którego spoliczkowałem, istotnie jest hrabią von Ravenowem?
- Naturalnie. Dał mi swoją wizytówkę.
- Do pioruna! Każdy oszust może sobie wydrukować takie wizytówki. Co za brak przezorności z pańskiej strony!
Urzędnik był przerażony.
- Wierzę, że pan kapitan zadowoli się moją prośbą o wybaczenie...
- Zadowolę się? Ja?... No cóż... Mam poczciwą duszę. Ale jak inni będą się na to zapatrywać, nie wiem.
- Czy mogę wiedzieć, kogo pan ma na myśli?
- Hm. Właściwie nie. Ale niech tam... W największej tajemnicy


Strony: