Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Landola szedł pierwszy, Cortejo za nim.
- Widzisz? - zapytał Peters towarzysza.
- Co?
- Ten pierwszy jest marynarzem.
- Skąd wiesz?
- Poznaję po chodzie. Powiedziałem im, żeby poszli do kapitana. Gdyby byli szczurami lądowymi, zapytaliby, gdzie jest kajuta.
- Może wiele podróżowali.
- To nie ma nic do rzeczy. Na naszym pokładzie są pierwszy raz. Tylko doświadczony wilk morski potrafi wśród ciemności odnaleźć na obcym statku kajutę kapitana.
- Dlaczego zwracasz na to uwagę?
- Nie wiem. Może dlatego, że mi się nie spodobali.
Landola z pewnością maskowałby się lepiej, gdyby przypuszczał, że Peters jest tak przenikliwy. Gdy wszedł z Cortejem do kajuty, kapitan siedział nad szklanką wina.
- Jeszcze raz witam was na pokładzie, seniores! - powiedział serdecznym tonem. - Załatwmy naprzód formalności. Przypuszczam, że papiery macie panowie w porządku.
- Oczywiście, senior capitan - rzekł Cortejo, podając paszporty. Wagner przejrzał je i oddał z powrotem.
- Właściwie obowiązany jestem trzymać takie dokumenty pod kluczem. Ale nie chcę być formalistą.


Strony: