Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

wyspie, której nikt nie zna...
- Dowiemy się i tego.
- Proszę jeszcze raz: bądź pan ostrożny! Kapitan wie, że jest senior zarządcą dóbr Rodrigandów. Trzeba zachować bezwzględną czujność, aby nie złapać się we własne sidła.
- Przecież mogę się cieszyć zaufaniem hrabiego Alfonsa, nie będąc wrogiem tamtych.
- Przy okazji dobrze byłoby podkreślić, że zna pan hrabiego Manuela.
- Doskonała myśl! Mam nadzieję, że uda nam się tu dowiedzieć, jakie plany ma Sternau.
Pochłonięci rozmową, nawet nie zauważyli, że statek podniósł kotwicę i wypłynął w morze. Kapitan stał jakiś czas na mostku. Gdy opuścili port, przekazał ster w ręce sternika.
Peters podszedł do niego i zasalutował:
- Kapitanie!
- Czego chcesz, mój chłopcze? - zapytał Wagner, zawsze serdecznie odnoszący się do podwładnych.
- Pasażerowie...
- No, cóż ci pasażerowie?
- Są bardzo wścibscy.
- No, no. A o co im chodzi?
- Wypytują się szczegółowo o statek.
- To jeszcze nic złego.
- I o hrabiego Rodrigandę.
- I w tym nie widzę nic


Strony: