Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

opowiedziałeś tak prędko!
- Jedno się zapomina, senior, a drugie pamięta. Zresztą dużo zależy również od pytającego. - Odwrócił się i wyszedł.
Cortejo spojrzał na Landolę.
- Daję słowo, że wie o wiele więcej! Ale dlaczego raptem przestał mówić?!
Landola wzruszył ramionami.
- To pańska wina. Co za nieostrożność! Jak pan mógł tak niecierpliwie pytać o Rodrigandę! Jeżeli nie umie się senior opanować, pozostaw mnie rozmowy na ten temat.
- To niemożliwe. Jest pan przecież tylko moim sekretarzem. Ale obiecuję, że będę się miał na baczności.
- Oby tak było! Słyszał pan, jak sprawy wyglądają. Ten kapitan oswobodził hrabiego i zawiózł do Indii. Jednego tylko nie rozumiem.
- Mianowicie?
- Hrabia kupił statek. To przecież koszt.
- Racja! Skąd wziął pieniądze?
- W niewoli ich nie zarobił. To pewne!
- Na tym statku ruszyli do Australii, aby zabrać pozostałych...
- Sternaua i towarzyszy - wpadł mu w słowo Landola. - Czy to jednak możliwe, by hrabia dowiedział się w odciętym od świata Hararze, gdzie przebywa Sternau? Wysadziłem ich na


Strony: