Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

słów, wysadziliście go w Guaymas.
- Tak, ale nie było mnie przy tym. Wtedy jeszcze pływałem na innym statku. Z powodu złego traktowania przez kapitana zmustrowałem w Yalparaiso. Do portu zawinął statek kapitana Wagnera. Musieli wysadzić na ląd ciężko chorego marynarza. Ja wtedy zająłem jego miejsce.
- A więc dopiero w Yalparaiso wsiadłeś na pokład i nie znasz poprzednich losów statku?
- Koledzy opowiadali coś niecoś. Należał do pewnego Anglika. W Indiach Wschodnich kupił go hrabia Rodriganda.
- Jakże się hrabia dostał do Indii?

- Z kapitanem Wagnerem na statku „Syrena” płynącym z Kilonii.
- Kilonia to zapewne port niemiecki? Hrabia przybył więc stamtąd?
- Wcale nie stamtąd. Wzięto go na pokład u brzegów wschodniej Afryki. Przebywał w Hararze. Niedaleko brzegów spotkał „Syrenę”. Kapitan zawiózł go do Indii, a potem do Australii, skąd zabrał pozostałych.
- Pozostałych? To znaczy kogo?
- Hm... - Marynarz zawahał się.
- Dlaczego nie odpowiadasz? - dopytywał się Cortejo.
- Bo nic więcej nie wiem.
- No, no, a inne rzeczy


Strony: