Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

marynarz i zameldował:
- Kapitanie, dwaj panowie chcą z panem mówić. Dowiedzieli się, że płyniemy do Veracruz...
- I chcieliby, abyśmy ich wzięli ze sobą? Hm, hm, zobaczymy! Prowadź mnie do nich! Nazywam się Wagner - przedstawił się nieznajomym. - Jestem kapitanem tego statku.
Odkłonili się grzecznie.
- Adwokat Antonio Yeridante z Barcelony. A to mój sekretarz. Słyszeliśmy, że płyniecie do Veracruz. Czy nie moglibyśmy zabrać się z wami?
- Chyba seniores nie będzie to możliwe... - Adwokat zmarszczył czoło.
- Dlaczegóż to? Zapłacimy dobrze.
- Nie w tym rzecz. Mój parowiec nie przewozi ani pasażerów, ani towarów. Służy do prywatnych celów.
- A więc odrzuca pan moją prośbę?
- Niestety.
- Przykro mi bardzo, zwłaszcza że licząc na pańską życzliwość, zabraliśmy ze sobą rzeczy.
- Do licha! Może w dodatku odesłaliście panowie łódź, która was tu przywiozła?
- Nie. Czeka przy nabrzeżu.
- Mam nadzieję, że wkrótce panowie znajdą jakiś statek.
- Oby miał pan rację. Poniosę wielkie straty, jeżeli moja podróż się


Strony: