Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

dokumenty, które pokazywał komisarzowi w Moguncji. Policjant czytał coraz bardziej strapiony. Kiedy skończył, rzekł:
- Przeklęta historia! Ten worek i ten straszliwy ubiór mogą każdego zwieść. Czy wie pan, panie zawiadowco, kim jest ten pan? Myśliwym z prerii, a w dodatku amerykańskim oficerem w randze kapitana.
- Nie może być!
- Ależ tak, naprawdę! Trochę francuszczyzny szkolnej wystarczyło mi do odszyfrowania tego dokumentu. Pan kapitan jest posłem pana prezydenta Meksyku - Juareza.
Zawiadowca zbladł.
- A tu oto list polecający od pana von Magnusa, pruskiego przedstawiciela w Meksyku.
- Któżby pomyślał!
- No, co panowie mają mi do powiedzenia? - zapytał traper.
- Ależ mój panie, czemu ubiera się pan w ten sposób!? - zawołał zawiadowca. - Pańska odzież jest winna, że uważaliśmy pana za człowieka zupełnie innego pokroju!
- Moja odzież? Nie szukajcie usprawiedliwienia! Daremnie prosiłem, aby mnie pan wylegitymował. To pańska wina. Co teraz będzie?
- Oczywiście jest pan wolny - oświadczył policjant.
- Mimo że spoliczkowałem hrabiego?
- Tak. Miała


Strony: