Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Kiedy zamierzasz ruszyć w drogę?
- Jutro w nocy.
- Chyba nie pojedziesz sam?
- Biorę ze sobą Landolę.
- Tego zdrajcę?! Nie boisz się?
- Phi! Raczej jego zapytaj, czy się nie boi!
- Co to znaczy? Notariusz uśmiechnął się.
- Czy kiedykolwiek słyszałaś, bym w poważnej sprawie żartował?
- Hm. Widzę po twojej minie, żeś już postanowił...
- Oczywiście. Znasz mnie, więc powiedz: co czytasz w mojej twarzy?
- Nic dobrego ani miłego dla niego.
- Może...
- O czym jeszcze mówiliście?
Cortejo powtórzył dokładnie całą rozmowę z kapitanem.
- A więc chcesz się również przebrać i zmienić wygląd? Nie rozumiem, po co.
- Przecież to jasne. Nikt nie może wiedzieć, że jadę do Meksyku. Przypomnij sobie, że w Reinswalden są bliscy naszych wrogów. Czy nie śledzono nas już nieraz?
- To prawda. Może śledzą i teraz?
- Jestem przekonany, że tak. Nie wierzą, że nasz syn to prawdziwy Alfonso. Być może już ich poinformowano, że zaginieni się odnaleźli. A o czym jeszcze? Ponadto nie wiem, jak stoją sprawy Meksyku. Nie mogę


Strony: