Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

odpływa pojutrze do Rio de Janeiro.
- Bardzo dobrze. Wymknie się pan policji, a z Rio będzie łatwo dostać się do Meksyku.
- Ale jak się prześlizgnę na pokład? W Barcelonie wiedzą dobrze, że wysłano za mną list gończy.
- To drobiazg. Czy wie pan, co to takiego colle de face?
- Wiem. Słynna francuska szminka, która starą kobietę potrafi zmienić w młodą dziewczynę. Tuszuje się nią najgłębsze nawet zmarszczki.
- Można też włożyć perukę i przykleić brodę. Do tego fałszywy paszport, rzecz doskonale panu znana. - Landola uśmiechnął się.
- Fałszywy paszport to wynalazek szatana!
- Dobrze, dobrze. Wszystko dostarczę. Sam również muszę się zaopatrzyć. W Meksyku spotkamy z pewnością Sternaua i innych znajomych, musimy więc zrobić tak, aby nas nie poznali.
- Nie lepiej przebrać się dopiero w Meksyku?
- Nie. Może tam nie będziemy mieli okazji do zmiany nazwisk, wyglądu i paszportów. A zresztą, tam musimy wyglądać tak samo, jak tu w chwili wsiadania na statek.
- No tak. W przeciwnym razie mogłoby to wzbudzić czyjeś podejrzenia.
- Zdecydowałem, że pojadę


Strony: