Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Przystąpię do interesu tylko w tym wypadku, gdy będę miał pewność, że ponownie nie zostanę oszukany.
- Hm, za ile?
- Czekam na propozycję.
- Ile wtedy dostałem? Dziesięć tysięcy duros, czy tak? Teraz żądam dwudziestu tysięcy.
- Najwyżej pięć.
- W takim razie nie mamy o czym gadać.
- Oho! - syknął Cortejo. - Pięć tysięcy albo nic. Zresztą sam pojadę. I sam dopilnuję wszystkiego.
- Naprawdę chce senior jechać? - zapytał Landola urażonym tonem.
- Przede wszystkim chciałbym odwiedzić mego kochanego brata Pabla. Poza tym pragnąłbym poznać bliżej szanowną bratanicę Josefę.
- Dlaczego właśnie teraz?
- Bo mi się tak podoba! Ponadto oszukał mnie pan!
- Ach, tak! Chce pan skontrolować mnie i moich ludzi!? Sądzi pan, że pozwolimy na to?
- Niezupełnie tak. Tym razem będziemy pracowali wspólnie.
- To zmienia postać rzeczy - Landola był dotknięty do żywego. - Nie należy więc tracić czasu.
- Wyruszamy natychmiast. Dowiem się tylko, jakie statki cumują w porcie.
- To zbyteczne. Mam dobre informacje. Na kotwicy stoi tylko jeden,


Strony: