Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

meksykańskich włości nie otrzymałem ani peso.
- Nie żądał senior pieniędzy?
- Owszem, ale na próżno.
- Zaczynam rozumieć, dlaczego pański brat przestał interesować się starym hrabią. Chciał mieć broń przeciw wam na wypadek, gdybyście robili mu trudności w inkasowaniu pieniędzy. A to sprowadziłoby hrabiego. Zgubiłoby to i pana, i Alfonsa.
- Pablo musi za to odpokutować! Ale, do kroćset diabłów, jakże mógł senior dopuścić, aby mnie tak oszukiwano?
- Płacili dobrze. Najgorliwiej służę temu, kto dużo płaci.
- Łotr spod ciemnej gwiazdy! I oto skutki. Don Fernando znowu górą!
- Jak mu się udało zbiec?
- Nie wiem.
- Dokąd został wywieziony?
- Do Hararu. Dostęp do tego kraju jest niezwykle trudny. Byłem przekonany, że nie zdoła uciec. Nie pojmuję, w jaki sposób się wydostał.
- Zapewne kiedyś dowiemy się szczegółów. A co z pozostałymi, o których zatopieniu pan pisał?
Landola zdobył się na wymuszony uśmiech.
- Może żyją jeszcze? Oświadczam, że nie utopiłem ich.
- Jeszcze pan kpi ze mnie? Nie widzę powodu do żartów.


Strony: