Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

tylko jeden człowiek. Upłynęło sporo czasu, zanim zjawił się w budynku.
Sępi Dziób zachowywał się spokojnie; zawiadowca nie nawiązywał z nim rozmowy. Kiedy policjant przyszedł, urzędnik opowiedział mu przebieg zdarzenia.
Przedstawiciel prawa przyglądał się pasażerowi wyniośle.
- Pan spoliczkował hrabiego von Ravenowa? - zapytał.
- Tak, bo mnie obraził.
- Zwrócił tylko panu uwagę, że pierwsza klasa nie jest dla pana.
- Do pioruna! Tak samo ja mogłem twierdzić, że nie jest dla hrabiego. Nazwał mnie gałganem, choć nic złego mu nie zrobiłem. Kto więc jest winien?
- Ale nie wolno było panu go bić. Należało o zajściu zameldować policji.
- On także zamiast mnie obrażać, mógł zameldować, jeśli myślał, że bezprawnie jadę pierwszą klasą.
- Raczej nadaje się pan do czwartej.
- Do stu tysięcy piorunów! Czy wie pan, kim jestem?
- Dowiem się rychło. Czy ma pan przy sobie dokumenty?
- Rozumie się. Chciałem się wylegitymować przed zawiadowcą, ale nie pozwolił. A teraz pożałuje tego.
- Pokaż pan!
Sępi Dziób podał te same


Strony: