Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

oszukiwany.
Landola uśmiechał się ironicznie.
- Może ma pan w tym wypadku rację, czcigodny panie. Rzecz zrozumiała, że dziewięćdziesiąt procent zysku pakowałem do własnej kieszeni.
- Dziewięćdziesiąt... Dziewięćdziesiąt procent! - krzyknął Cortejo.
- Tak. Pan siedział spokojnie w domu i czekał na pieniądze, a tymczasem ja z moimi chłopcami narażałem się na niebezpieczeństwo. Dlatego postanowiłem dawać panu dziesiątą część. I tak był to wielki majątek.
- Do licha! Miałeś, człowieku, dziewięć razy tyle co ja! Miliony!
Co zrobiłeś z tymi pieniędzmi?
- Przehulałem, przegrałem, przepiłem.
- Do diabła! Co za głupiec!
- Phi! Trzeba chwytać każdą chwilę, jeżeli nie wiesz, czy cię jutro nie powieszą. Aby pana jednak nieco uspokoić, powiem, że schowałem trochę pieniędzy.
- Ach! Więc jednak ukrył pan coś?
- Tak. I to mi zupełnie wystarczy, abym do końca życia nie potrzebował pracować.
- Zostań więc pan ze swoją zbójecką zdobyczą. Obiecuję, że będę postępować tak samo, jak senior ze mną.
- Może mi pan to bliżej


Strony: