Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

mówiąc siedzą w głównej kwaterze Juareza.
Landola usiłował ukryć przerażenie.
- Musiały to być upiory! - próbował zażartować.
- W takim razie upiorem jest i don Fernando, który pozostał przecież przy życiu, czemu pan przed chwilą nie zaprzeczył.
- Don Fernando razem z nimi? Co to za bajki?!
- Bajki? I pan ma czelność tak mówić! Więc przypuszcza senior, że po to przyjechałem z Rodrigandy do Barcelony, aby opowiadać bajki?!
Landola zdołał się już opanwać. Nie wątpił, że jest zdemaskowany. Postanowił więc storpedować zarzuty. Zaatakował ostro.
- Pan śmie mówić o czelności? - rzekł tonem pozornie chłodnym, który jednak świadczył o najgłębszym wzburzeniu. - Jakim prawem odzywa się pan tym tonem do mnie? Nie jestem łotrem. - Cortejo wzruszył ramionami.
- Czy można inaczej nazwać człowieka poszukiwanego przez policję?
- Senior! - Landola podniósł głos. - Policja poszukuje mnie z powodu mojej działalności politycznej. Wie pan przecież, że na zlecenie władz hiszpańskich objeżdżałem środkową Europę. Prusy żądają wydania mojej osoby.
- Tylko


Strony: