Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

skoczył jak oparzony i popatrzył na Corteja przenikliwie.
- W niewoli? Co pan przez to rozumie?
- Że hrabia został sprzedany. Nie będzie pan chyba temu przeczył?
- Kto naopowiadał tych bzdur, co?
- To nie bzdury. Znam dokładnie każdy szczegół pańskiej zdrady. Alfonso już dawno powiedział mi o wszystkim.
- Do licha! A więc pański brat nie trzymał języka za zębami i zwierzył się bratankowi?! Co za rodzinka!
- Do poleceń Pabla przywiązywał pan większą wagę niż do moich?
- Tak. Przecież wypadki tam się rozegrały. Musiałem się z nim liczyć.
- Pięknie, nie ma co! Czy i później stosował się pan do jego poleceń? Na przykład w sprawie Sternaua i towarzyszy?
- Przecież nie żyją!
- A może są również w niewoli!?
- Nonsens!
- Może wysadzono ich na bezludnej wyspie?
- Co też pan bredzi!
- Miałem sen. Śniło mi się, że z pewnych przyczyn nie zabito jeńców. Śniło mi się, że zostali zawiezieni na bezludną wyspę, aby na wypadek jakiegoś zatargu ze mną miał ich pan pod ręką. Wszyscy chodzą teraz wolni po Meksyku, a raczej, ściśle


Strony: