Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

przyjezdnym. Teraz sublokatorem był kapitan Enrique Landola, ukrywający się pod fałszywym nazwiskiem.
Gdy tylko Cortejo zamknął drzwi za sobą, Landola zaczął się skarżyć na brak zajęcia.
- Nie musi się pan martwić z tego powodu. Przynoszę polecenia, które rozpędzą nudę.
- Bardzo się cieszę. Zresztą i tak nie wytrzymałbym tutaj długo. Czy pan wie, że zaprzestano już mnie poszukiwać, a to mi nie odpowiada. Nie cierpię bezczynności!
- Doskonale! W takim razie natychmiast dam seniorowi robotę.
- Jakiego rodzaju?
- Podróż do Meksyku. Pewne wysoko postawione osoby wyraziły niezadowolenie z faktu, że ciało hrabiego Fernanda leży w Meksyku, a nie w grobowcu rodzinnym Rodrigandów. Trzeba więc przywieźć tutaj trumnę ze zwłokami hrabiego. Podjąłby się pan tego?
- Niech to diabli porwą! - Landola był niezadowolony. - Trup na pokładzie zawsze przynosi nieszczęście!
- Przesąd! Nie zauważyłem dotychczas, żeby senior był przesądny.
- Niech chłop leży tam, gdzie go zakopano!
- Gdzie?
- No, w Meksyku. A gdzieżby indziej?
- Może w niewoli?
Landola


Strony: