Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

wobec nas. Sam mówiłeś, że chiał nas trzymać w szachu, pamiętasz?
- No właśnie, nie był wobec nas szczery ani uczciwy. Alfonso dziedziczy hrabiostwo. Miał ożenić się z Josefa. Pablo i Josefa nigdy nam nie przebaczyli, że jej nie chciał, choć załatwiliśmy im meksykańskie dobra.
- Masz rację, Gasparino. Co jednak sądzisz o pojawieniu się naszych wrogów. Czy to nie jakaś sztuczka Josefy?
- Nie. Jestem przekonany, że Landola z własnej inicjatywy darował życie tej całej bandzie.
- Ale po co? Działałby na własną szkodę.
- Tak, teraz. Inaczej jednak rzecz się miała przed ich ucieczką. Wynagrodziłem go sowicie, ale ten człowiek zdolny jest wydusić, co się tylko da. On decydował o losie więźniów. Postanowił opróżnić moją kiesę. Nie rozumiem tylko, dlaczego jeszcze się nie upomniał.
- Zgłosi się, zobaczysz!
- To łotr! Jak mądrze wszystko zaplanował! Przecież Rodrigandowie byli zupełnie bez szans! Hrabia Manuel nie mógł nic zrobić! Nieraz śmiałem się do rozpuku z bezradności tego starca, którego zgubił własny testament. Musiał przyglądać się z daleka, jak sępy


Strony: