Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

śmiał się nawet wspaniałomyślnie obdarowany wachmistrz.
- Niczego więcej pan nie żąda? - zapytał starszy wachmistrz.
- Nie. To mi wystarczy. A teraz chciałbym zostać sam. Wszyscy obcy opuścili pokój. Pozostał tylko Kurt. Dopiero teraz przyjrzał się Amerykaninowi i parsknął śmiechem.
- Człowieku! Co pana skłoniło do tej maskarady?
- Takie już mam usposobienie - odpowiedział pogodnie traper.
- W drodze też pan urządzał kawały. W Moguncji aresztowano pana.
- Rzeczywiście.
- Później wyproszono pana z przedziału...
- Ale przyjechałem pociągiem specjalnym.
- I o tym wiem. A co najważniejsze, wspaniale pan rozegrał kolejną partię, każąc aresztować pułkownika i podporucznika.
- Nic się przed panem nie ukryje!
- Nie ma w tym mojej zasługi. Po prostu w pociągu, którym jechałem, opowiadano sobie pańską przygodę. Z opisu domyśliłem się że to pan. Nawiasem mówiąc, obaj oficerowie są moimi osobistymi wrogami. Jechali do Berlina specjalnie z mojego powodu. Zemściłem się w ten sposób, że wysiadłem na tamtej stacji i ustaliłem ich tożsamość. Kiedy


Strony: