Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

/> - Śruba patentowa.
- Proszę ją wyjąć!
Sępi Dziób wyciągnął z kieszeni kamizelki cienki pręcik i włożył w otwór zamka. Naciągnął sprężynę i wyjął śrubę. Drzwi można już było otworzyć. Ale wachmistrz ani sam nie miał odwagi wejść do środka, ani nie pozwolił innym.
- Ostrożnie! - rozkazał. - Tam przypuszczalnie znajdują się materiały wybuchowe. Pierwszy wejdzie aresztowany.
Tajniacy chwycili trapera i popchnęli do sypialni. Dopiero po chwili weszli za nim. Wachmistrz rozglądał się uważnie. Dostrzegłszy strzelbę, wziął ją ostrożnie w ręce.
- Co to za broń?
- Strzelba Kentucky.
- Nabita?
- Nie.
- Przecież to nie strzelba, tylko drąg! Jak można z tego strzelać?
- Policjant nie dokonałby tej sztuki, to pewne! Urzędnik puścił kpinę mimo uszu i zajął się nożem.
- A ten sztylet do czego służy?
- Sztylet? Do pioruna! Nóż bowie chyba różni się od sztyletu?
- Nóż bowie? Czy zakłuwał pan nim ludzi?
- Tak.
- Straszne! A te rewolwery? Czy pan z nich strzelał do ludzi?
- Naturalnie. Świetny lioński towar,


Strony: