Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

było za wiele. Podniósł się i zawołał:
- Co!? Chcecie mnie zakuć w kajdany? Niedoczekanie wasze! Nie urodził się jeszcze taki, który ośmieliłby się mnie dotknąć! Co wyrządziłem tym drabom, że osaczają mnie jak psy zwierzynę? - Wskazał na agentów, którzy otoczyli go ciasnym kołem; w bezpiecznym zaś oddaleniu stał gospodarz z pracownikami i przyglądał się zajściu.
- Co pan nam wyrządził? Nam absolutnie nic. Ale wie pan chyba lepiej od nas, co zamierza zrobić. Nazywa się pan Wiliam Saunders?
- Póki żyję i żyć będę.
- Jest pan kapitanem armii Stanów Zjednoczonych?
- Tak.
- Gdzie pan był przez ostatnie kilka godzin?
- Na spacerze.
- W jakim miejscu?
- Nie znam nazw ulic.
- Czy nie obejrzał pan sobie czasem rezydencji von Bismarcka?
- Być może.
- Okrutny z pana grzesznik! Inny by zbladł, zadrżał, dowiedziawszy się, że odkryto jego zamiary! Pan zaś pozostaje spokojny.
- Niech mnie pan w tym drżeniu wyręczy.
- Niebawem przestanie pan żartować! Wszystko o panu wiemy! Ma pan cały arsenał broni, a w dodatku jakąś strzelbę


Strony: