Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

oczy.
- Wynoś się ze swoimi pieniędzmi! - krzyknął myśliwy. - Jeśli jeszcze raz podetkniesz mi pod nos ten mosiądz, rozprawię się z tobą
nie na żarty!
- Nigdy nie widział pan tego znaku? To mój dowód. Jestem wachmistrzem tutejszej policji.
Traper nadstawił ucha. Obejrzał się dokoła i zrozumiał, że ma przed sobą tajnych agentów.
- A więc jest pan policjantem? Pięknie. A czego pan chce ode mnie?
- Po prostu bardzo się panem interesuję. Chciałbym przede wszystkim, abyś mi pan szczerze odpowiedział na kilka pytań. Sępi Dziób znów obrzucił wzrokiem izbę, po czym rzekł:
- Dziwny to naród ci Niemcy! Nikt nie jest tak skory do aresztowania jak wy.
- Tak pan sądzi?
- Do pioruna! Odczułem to na własnej skórze. Od wczoraj rano już po raz trzeci chcą mnie uwięzić.
- A więc wczoraj już dwukrotnie pana aresztowano? I wykręcił się pan?
- Jak pan widzi.
- No, teraz się panu nie uda!
- A jednak myślę, że tak.
- Postaram się o to, obiecuję. Zechce pan łaskawie podać mi ręce. Wachmistrz wyjął z kieszeni kajdanki. Amerykaninowi tego już


Strony: