Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

kręcili się tam i z powrotem, są agentami policji strzegącymi gospody. Wszedł do izby i kazał podać sobie szklankę wina.
Kilka minut później pojawiła się tam pokojówka. Natychmiast poznała Kurta i podeszła do stolika.
- Pan tutaj, panie poruczniku? A więc to prawda, że miał pan przybyć do nas?
- Skąd pani wie?
- Od pewnego człowieka, którego teraz chcą aresztować.
- Co przeskrobał?
- Zamierza podrzucić piekielną maszynę.
- Na miłość boską!
- Tak, cały dom jest strzeżony, a policja pojechała do von Bismarcka.
- Dlaczego do niego?
- Ponieważ na niego właśnie zaplanowano zamach.
- Okropność! Kim jest ten łajdak?
- Amerykańskim kapitanem. To on oczekiwał tu pana. Twierdził, że się pan z nim umówił.
- Jak wyglądał?
- Miał straszliwie długi nos.
- I to jego szuka policja?
- Tak. Gospodarz im doniósł, że ten człowiek chce zamordować von Bismarcka. Ma przy sobie broń, a także maszynę piekielną.
- Brednie! A więc poszedł do von Bismarcka?
- Tak.
- I policja go ściga?
- Tak.
- Nie


Strony: