Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

się, że jest królem pruskim! No, Sępi Dziobie, za jakiego głupca będzie cię teraz król uważał!
- Sępi Dziobie? Któż to znowu? - zapytał król.
- To ja sam. Na prerii każdy ma swoje przezwisko. Hukaj jakiś nadał mi takie z powodu mego nosa. Ale, wasza królewska mość, kim jest ten pan?
- To właśnie hrabia von Bismarck, do którego panu tak pilno.
Jankes szeroko otworzył usta.
- Co? To jest von Bismarck? No, inaczej go sobie wyobrażałem!
- Mianowicie jak?
- Jako małego, szczupłego i zasuszonego, słowem prawdziwego gryzipiórka. Proszę waszą królewską mość, abyś powiedział master ministrowi, kim jestem.
Król z uśmiechem podał hrabiemu dokumenty Sępiego Dzioba.
Von Bismarck przejrzał je i rzekł:
- Proszę, kapitanie.
Wszyscy trzej weszli do gabinetu. Donośne głosy dochodzące ze środka świadczyły, że toczy się tam ożywiona rozmowa.
Gdy gospodarz wrócił z komisariatu do hotelu, już od progu pytał, co robi cudzoziemiec.
- Je śniadanie - odpowiedział starszy kelner.
- Nie wolno mu wyjść z domu, dopóki nie zjawi się policja.


Strony: