Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Ach, zdradziłem panu tyle, że właściwie mogę pokazać swoje dokumenty.
Starszy pan przejrzał je szybko, jeszcze raz zmierzył trapera wzrokiem od stóp do głów i zauważył:
- Dziwaczni są tam u was ludzie...
- Tu też - przerwał myśliwy.
- Teraz przedstawię pana hrabiemu, gdyż...
W tym momencie naprzeciw nich otworzyły się drzwi i ukazał się w nich von Bismarck. Głośna rozmowa, prowadzona w przedpokoju, przeszkadzała mu w pracy i zaintrygowała go.
- Wasza królewska mość jeszcze tutaj? - zapytał z ukłonem, zwracając się do starszego pana.
- Wasza królewska mość? - powtórzył zaskoczony Sępi Dziób. Von Bismarck spojrzał na niego niemal z lękiem. Natomiast nazwany królewską mością uśmiechnął się przyjaźnie.
- Nie powinien się pan przerażać.
- Ani mi się śni! - zawołał traper. - Ale jeśli ten master nazywa pana królewską mością, to jest pan chyba królem pruskim?
- We własnej osobie.
- Niech to piorun trzaśnie. Co ze mnie za osioł! Ale skąd niby miałem wiedzieć? Starszy, miły pan schodzi cicho i spokojnie po schodach, pyta o to i owo, i okazuje


Strony: