Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

zabawić kosztem innych.
- Dziwne upodobanie! Ale do rzeczy. Jeżeli mam pana przedstawić ministrowi, muszę wiedzieć, co sprowadza pana do niego.
- Właśnie tego nie wolno mi zdradzić.
- W takim razie nie mogę pana zaprowadzić do von Bismarcka. Dodam tylko, że hrabia nie ma przede mną tajemnic.
- A więc jest pan niejako jego zaufanym adiutantem?
- Tak mniej więcej można by mnie nazwać.
- No więc zaryzykuję. Przybywam z Meksyku.
Na twarzy starszego pana pojawił się wyraz zaciekawienia.
- Czy brał pan udział w tamtejszych walkach?
- Oczywiście, my old friend. Z początku byłem przewodnikiem pewnego Anglika, który przywiózł Juarezowi pieniądze i broń.
- Towarzyszył pan lordowi Drydenowi?
- W górę Rio Grandę del Norte, dopóki nie znaleźliśmy Juareza.
- A więc zna pan Juareza?
- O, wielokrotnie z nim rozmawiałem.
- Jak tam się rzeczy mają z jego przeciwnikiem, Maksymilianem?
- Kiepsko. Jego władza zagrożona, tron tak samo. Jako Amerykanin i zwolennik Juareza, niewiele sobie z tego robię. Ale ubolewam, że sromotnie oszukano tego człowieka.


Strony: