Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

wyraz pobłażliwej przychylności. Odźwierny, ujrzawszy go, natychmiast puścił trapera i stanął w postawie pełnej szacunku. Sępi Dziób wykorzystał to i w dwóch susach znalazł się przy mężczyźnie. Przyłożył rękę do kapelusza i ukłonił się.
- Good morning, old man! Czy może mi pan powiedzieć, gdzie znajdę ekscelencję od ministra von Bismarcka? Starszy pan przyjrzał mu się uważnie.
- Chce pan rozmawiać z ekscelencją? Kim pan jest?
- Hm. To mogę powiedzieć tylko wysokości od jego ministra.
- Był pan z nim umówiony?
- No, my old master.
- W takim razie będzie pan musiał odejść z kwitkiem.
- Na to nie mogę się zgodzić. Mam do Bismarcka bardzo ważną sprawę.
- Prywatną?
Old master wywarł duże wrażenie na westmanie.
- Właściwie nie powinienem rozmawiać z panem - odparł po chwili namysłu - ale zrobię wyjątek, bo uważam pana za dżentelmena. Nie, to nie jest sprawa prywatna. Więcej nie mogę zdradzić.
- Czy nie zna pan kogoś, kto mógłby cię wprowadzić do jego ekscelencji?
- Owszem. Ale nie ma go tutaj. To porucznik huzarów gwardii. Nazywa


Strony: