Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

się traper.
- Czy ma pan bilet pierwszej klasy?
- Ma - potwierdził konduktor.
- No, no - pokręcił głową zawiadowca. - Tacy ludzie w pierwszej klasie! Panie hrabio von Ravenow! Chciałbym pana spytać, co pan rozumie przez słowo napaść?
- Po prostu mnie pobił.
- Czy to prawda? - zawiadowca zwrócił się do Amerykanina.
- Tak. Nazwał mnie gałganem. Za to spoliczkowałem go. Czy ma pan coś przeciwko temu?
- Czy to prawda, hrabio, że użył pan tego wyrażenia?
- Ani myślę przeczyć! Widzi pan przecież tego jegomościa! Czy mam być narażony na przebywanie z takimi kreaturami, jeśli płacę za pierwszą klasę?
- Hm. Rozumiem pana, gdyż...
- Oho - przerwał traper. - Czy nie zapłaciłem, ile trzeba?
- Być może - zawiadowca wzruszył ramionami.
- Czy noszę porwane łachmany?
- No nie, ale mniemam...
W tej chwili maszynista dał znak, że zamierza ruszać.
- Moi panowie - von Ravenow podniósł głos. - Proszę kończyć sprawę. Żądam ukarania tego bezczelnego człowieka.
- Bezczelny?! - zawołał Sępi Dziób. - Czy chcesz znowu oberwać?!

Strony: