Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

znaczy?
- Muszę wiedzieć, w jakiej sprawie pan przychodzi. Czy to sprawa osobista, dyplomatyczna czy jakaś inna.
- To właśnie jakaś inna. - Odźwierny zachmurzył się.
- Jeśli pan myśli, że jestem od tego, aby wysłuchiwać kpin, to bardzo się pan myli! Proszę stąd odejść.
Traper skinął głową.
- Tak też sądzę. Nie mam zresztą czasu. Żegnam. Ale zamiast się cofnąć, wszedł do wnętrza.
- Proszę stać! - zawołał odźwierny. - Nie to miałem na myśli. Nie może pan tam iść.
- Dowiodę panu, że przeciwnie.
Mówiąc to, podniósł odźwiernego niby piórko i postawił obok siebie. Ale nie zrobił jeszcze pięciu kroków, gdy stróż porządku chwycił go znowu i zawołał:
- Ostrzegam pana! Jeśli nie odejdzie pan dobrowolnie, będzie aresztowany za zakłócenie spokoju!
- Chciałbym widzieć tego, co by się ośmielił mnie zatrzymać! - wyrwał się zręcznie i wbiegł na schody. Odźwierny za nim. Zaczęli się szamotać.
W tym momencie na schodach ukazał się starszy pan, zwyczajnie ubrany, w czapce na głowie. Chód miał mocny i pewny, postawę wojskową, ale na twarzy


Strony: