Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

pewni, że kapitan jeszcze je śniadanie, nie przypuszczali bowiem, że mógł już pochłonąć takie stosy jadła.
Opuściwszy niepostrzeżenie dom, Sępi Dziób poszedł drogą opisaną przez pokojówkę. Kilka razy wprawdzie upewnił się, czy idzie dobrze, ale w końcu stanął u celu.
Ujrzawszy odźwiernego przy bramie, podszedł doń i spytał:
- Tutaj mieszka von Bismarck, nieprawdaż?
- Tak - potwierdził odźwierny, z uśmiechem przyglądając się cudakowi.
- Na pierwszym piętrze?
- Tak.
- Czy master jest w domu?
- Master? Kto to taki?
- No, Bismarck.
- Ma pan na myśli jego ekscelencję pana hrabiego von Bismarcka?
- Tak, mam na myśli hrabiego, jego ekscelencję, a także samego Bismarcka.
- Jego ekscelencja jest w domu.
- No, więc dobrze trafiłem.
Chciał wyminąć odźwiernego, ale ten chwycił go za rękę.
- Stój! Dokąd to?
- No, do niego oczywiście!
- Do jego ekscelncji? Tak się nie idzie!
- A to dlaczego?
- Czy jest pan umówiony?
- Nic o tym nie wiem.
- Więc musi pan obrać drogę służbową.
- Co to


Strony: