Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

przejęty, że nie bardzo zdawał sobie sprawę z tego, co mówi.
Urzędnik ledwo mógł powstrzymać się od śmiechu.
- Na kogo przygotowano zamach?
- Na von Bismarcka.
- Do licha! W jaki sposób ma być wykonany?
- Strzelbą, rewolwerem, nożem i maszyną piekielną.
Policjant spoważniał.
- Kim jest zamachowiec? A jego pomocnicy?
- Muszę zapytać o coś. Czy przypomina pan sobie rzekomego kapitana Shawa, którego szukano u mnie, a któremu udało się zbiec?
- Tak. Podawał się za kapitana armii Stanów Zjednoczonych.
- No właśnie. A u mnie mieszka teraz człowiek, który także podaje się za amerykańskiego kapitana.
- To jeszcze nie powód, aby go podejrzewać.
- Nie kwapił się z okazaniem paszportu i upominał o księgę
cudzoziemców.
- No, no... Jakże się nazywa?
- William Saunders.
- Angielskie albo amerykańskie nazwisko. Kiedy się zjawił?
- Pół godziny temu.
- Jak jest ubrany?
- Niezwykle. Jak maszkara. Nosi stare niemodne spodnie, trzewiki, frak z bufami, wyłogami i olbrzymimi guzikami, a kapelusz w kształcie


Strony: