Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

łatwe! Nie wiem dokładnie, ale chyba najpierw musi się pan zameldować w ministerstwie.
- Poradzę sobie! Bez ceregieli. No, niechże pani już mówi.
Ledwo dziewczyna skończyła, wszedł kelner z księgą obcokrajowców. Sępi Dziób wpisał się i kazał, by jak najszybciej podano śniadanie. Gdy został sam w pokoju, zajął się rozpakowaniem bagażu. Zastał go przy tym kelner, przyniósłszy jedzenie. Zdumiał się wielce, ujrzawszy zawartość worka i futerału. Pospieszył do kancelarii, aby zameldować gospodarzowi, co widział.
Hotelarz nic jeszcze nie wiedział o nowym gościu, gdyż dopiero co wrócił z miasta. Usłyszawszy relację o dziwacznym lokatorze, rozgniewał się.
- I takiemu człowiekowi oddał pan nasz najlepszy numer?
- Chciałem go tylko oszołomić - usprawiedliwiał się kelner. - Nie spodziewałem się, że zatrzyma apartament.
- Jak się wpisał?
- Jako William Saunders, kapitan armii Stanów Zjednoczonych.
- Boże wielki, to zapewne taki sam oszust i zdrajca jak ten Shaw, który też się podawał za Amerykanina i kapitana!
- Co ma w bagażu?
- Strzelbę...
- Do


Strony: