Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

pochodzę z okolicy Reinswalden.
- Właśnie stamtąd przybywam. Spotkałem porucznika u hrabiego Rodrigandy i umówiliśmy się tutaj na dzisiaj.
- W takim razie na pewno się zjawi. Czy zamówi pan także pokój dla niego?
- Nie prosił mnie o to. Ale - zwrócił się do starszego kelnera - co pan tu jeszcze robi? Czy nie słyszał pan mego polecenia?
- Zaraz przyniosę tę księgę - kelner był zgoła uniżony. - Co pan jeszcze rozkaże?
- Chciałbym coś zjeść.
- Śniadanie? A co zamówić?
- Wszystko mi jedno, aby tylko było sute i smaczne.
Kiedy kelner odszedł Sępi Dziób zrzucił worek, futerał i puzon na niebieską jedwabną kanapę i zagadnął pokojówkę:
- A zatem pochodzi pani z Reinswalden? A więc nie zna pani Berlina?
- Znam. Jestem tu już od dłuższego czasu.
- Czy widziała pani von Bismarcka?
- Owszem.
- Czy wie pani, gdzie on mieszka i którędy należy iść do jego rezydencji?
- Tak.
- Więc niech mi pani opisze drogę.
Pokojówka ze zdumieniem popatrzyła na cudzoziemca.
- Chce pan się dostać do niego? To nie będzie takie


Strony: