Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Zdecydowanie.
- Tego po panu nie widać.
- Nie uważa mnie pan za solidnego obywatela, a jednak nim jestem. A z panem ma się rzecz odwrotnie.
- Co to znaczy?
- Wygląda pan solidnie, ale w tym wypadku to pozory. Proszę raz jeszcze o przyzwoity pokój, bez względu na cenę.
Kelner odparł z niskim, szyderczym ukłonem:
- Jak pan sobie życzy! Niech pan idzie za mną.
Wrócili do głównego budynku i weszli na pierwsze piętro. Po prawej stronie, przez uchylone drzwi, widać było ładny przedpokój, który prowadził do gustownie urządzonego pokoju. Do niego przylegała sypialnia.
- Czy to pomieszczenie panu odpowiada? - zapytał kelner, pewny że gość się wycofa.
- Hm, co prawda nie luksusowe, ale nie najgorsze.
Złość brała kelnera.
- Jaśnie oświecony pan hrabia Waldstatten mieszkał tu dwa dni!
- To mnie dziwi. Taki hrabia zwykle ma duże wymagania.
- Ale pan chyba nie?
- Czemu nie? Czy tytuł wyróżnia człowieka? Zatrzymuję ten apartament.
Kelner chciał z jegomościa zakpić. Teraz się przeląkł. Co będzie, jeśli istotnie tu zamieszka, a potem nie


Strony: