Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

spotkanie z von Bismarckiem, poczciwy zawiadowca był zrozpaczony. Właściwie zamierzałem go ukarać, ale tak długo błagał, że w końcu zmieniłem zamiar. Aby dogonić swój pociąg, pojechałem do Magdeburga specjalnym składem, który dla mnie sprowadził zawiadowca i wziąłem od niego to oto pismo. Przypuszczałem bowiem, że rzekomy hrabia, skoro mnie ponownie ujrzy, znowu coś wymyśli.
Urzędnik przeczytał zaświadczenie i rzekł:
- To dla mnie bardzo ważny dokument. Mój kolega stwierdza, że zwiodło go fałszywe zeznanie hrabiego. Mnie ten jegomość nie oszuka! Proszę, mów pan dalej!
- Dojechałem do Magdeburga. Kiedy wsiadłem do wagonu, zobaczyłem znów swego prześladowcę. Towarzyszył mu ten drugi. Od razu wszczęli kłótnię. Ten starszy chciał mnie pobić. Hrabiego uraczyłem nowym policzkiem, a tamtego unieszkodliwiłem. Na szczęście szybko przybyliśmy na pana stację, bo gdyby wcześniej odzyskał siły, źle byłoby ze mną.
JAK SĘPI DZIÓB DOTARŁ DO VON BISMARCKA
Na dworcu w stolicy dziwny wygląd Sępiego Dzioba obudził żywe zainteresowanie, aczkolwiek mniejsze niż w Moguncji. Traper wsiadł do


Strony: