Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Czy mogę pana prosić o wyjaśnienie incydentu?
- Przybywam z Moguncji. Gdy wszedłem tam do przedziału pierwszej klasy, siedział już w nim ów rzekomy hrabia. Tak się przedstawił, a potem zaczepił mnie. Przypuszczam, że jest austriackim szpiegiem, a jedzie za mną, aby za wszelką cenę uniemożliwić mi audiencję u pana Bismarcka, do którego zostałem wysłany przez prezydenta Juareza.
- Nasza w tym głowa, aby mu przeszkodzić.
- Mam nadzieję. Obraził mnie, więc spoliczkowałem go kilkakrotnie. On zaś wykorzystał postój na najbliższej stacji, aby mnie aresztowano jako bandytę. Tamtejszy zawiadowca nie miał pańskiej przenikliwości ani umiejętności rozpoznawania ludzi. Mnie aresztowano, a rzekomemu hrabiemu pozwolono jechać dalej.
- Co za przeraźliwa głupota! - zawołał mile połechtany urzędnik. - Od pierwszego wejrzenia widać, że jest pan znaczną osobistością podróżującą incognito. Proszę opowiadać dalej.
- Fałszywy hrabia wylegitymował się tylko wizytówką. Mnie nie chciano nawet wysłuchać. Ale później, kiedy pokazałem swoje dokumenty policjantowi i oświadczyłem, że spóźnię się na


Strony: