Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

błędu. Gdy wszystko wyniesiono z przedziału, pociąg ruszył. Rzeczy obu oficerów pozostały w wagonie bagażowym.
- Proszę, niech pan idzie ze mną, panie kapitanie - poprosił zawiadowca.
Gdy znaleźli się w kancelarii, Amerykanin wyjął pozostałe dokumenty.
- Zechce pan łaskawie przeczytać - powiedział.
Urzędnik z jeszcze większym szacunkiem spojrzał na cudacznego pasażera. Znajomy sławnego Juareza! Tylko jedno wydało mu się dziwne - strój tego znakomitego człowieka.
- Oto pańskie papiery, panie kapitanie. Teraz wiem dokładnie, z kim mam zaszczyt. Czy pozwoli pan, że zapytam o pewną drobnostkę?
- Proszę.
- Nawet jeżeli to pytanie wyda się niegrzeczne? - Sępi Dziób skinął przyzwalająco głową.
- Czemu nie ubiera się pan stosownie do stanowiska? - Sępi Dziób położył palec na ustach i szepnął:
- Incognito.
- Ach, tak! Nie chce pan, by wiedziano, kim jest?
- Dlatego mam przy sobie worek, futerał i puzon.
- A więc to pana własność?
- Tak. Podróżuję jako grajek. Przypuszczam, że nie narażam swego incognito.
- Nauczono mnie milczeć.


Strony: