Grobowiec Rodrigandów
Autor: Karol May
Czego pan sobie życzy? - zapytał uprzejmie kierownik ruchu.
- Jak długo ten pociąg tu stoi?
- Tylko minutę. Zaraz odjeżdża.
- Proszę o chwilę zwłoki. Panie zawiadowco, dziś dwukrotnie napadnięto na mnie w przedziale. Proszę aresztować obu moich współpasażerów. Oto mój paszport!
Była jeszcze noc. Zawiadowca obejrzał podany dokument przy świetle latarki.
- Jestem do usług, panie kapitanie - powiedział z szacunkiem.
- Kim są ci ludzie?
- Jeden podaje się za hrabiego, a drugi jest jego towarzyszem. Na szczęście udało mi się obu chwilowo obezwładnić. Czy mam wysiąść?
- Proszę. Ludzie, tutaj!
Na stacji nie było policjanta. Przybiegli więc robotnicy kolejowi w dostatecznej liczbie, aby sobie poradzić z dwoma krewkimi pasażerami. Pułkownik i von Ravenow słyszeli każde słowo rozmowy. Byli tak zaskoczeni, że nie odzywali się nawet wówczas, kiedy konduktor otworzył drzwi i Amerykanin wyskoczył na peron.
- Gdzie oni są? - zapytał zawiadowca.
- Tam - wskazał ręką Sępi Dziób. Zawiadowca zajrzał do przedziału i polecił:
- Proszę wysiadać. Ale
- Jak długo ten pociąg tu stoi?
- Tylko minutę. Zaraz odjeżdża.
- Proszę o chwilę zwłoki. Panie zawiadowco, dziś dwukrotnie napadnięto na mnie w przedziale. Proszę aresztować obu moich współpasażerów. Oto mój paszport!
Była jeszcze noc. Zawiadowca obejrzał podany dokument przy świetle latarki.
- Jestem do usług, panie kapitanie - powiedział z szacunkiem.
- Kim są ci ludzie?
- Jeden podaje się za hrabiego, a drugi jest jego towarzyszem. Na szczęście udało mi się obu chwilowo obezwładnić. Czy mam wysiąść?
- Proszę. Ludzie, tutaj!
Na stacji nie było policjanta. Przybiegli więc robotnicy kolejowi w dostatecznej liczbie, aby sobie poradzić z dwoma krewkimi pasażerami. Pułkownik i von Ravenow słyszeli każde słowo rozmowy. Byli tak zaskoczeni, że nie odzywali się nawet wówczas, kiedy konduktor otworzył drzwi i Amerykanin wyskoczył na peron.
- Gdzie oni są? - zapytał zawiadowca.
- Tam - wskazał ręką Sępi Dziób. Zawiadowca zajrzał do przedziału i polecił:
- Proszę wysiadać. Ale
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135