Grobowiec Rodrigandów

Autor: Karol May

Łotrze! - zawołał. - Odpokutujesz za to!
- Precz z rękami! - groźnie powiedział traper i oczy mu zabłysły. Siedział jeszcze, mimo że von Winslow stał nad nim.
- Co? śmiesz mi rozkazywać? A masz!... - wrzasnął rozeźlony pułkownik. Zamierzył się, ale w tej samej niemal chwili krzyknął przeraźliwie. Traper odparował cios i po boksersku uderzył pułkownika w splot słoneczny, pozbawiając go zdolności do dalszej walki.
Von Ravenow nie mógł pomóc sojusznikowi. Po ostatnim policzku dosyć miał walki. Pułkownik leżał na podłodze i jęczał.
- To za zatraconego włóczykija! - powiedział spokojnie Sępi Dziób. - Nauczę was uprzejmości!
- Człowieku, jak mogłeś?! - jęczał pułkownik. - Każę cię aresztować!
Rozległ się sygnał lokomotywy, że pociąg zbliża się do stacji. Gdy się zatrzymał, Sępi Dziób otworzył okno i zawołał:
- Panie konduktorze! Proszę sprowadzić natychmiast kierownika ruchu i zawiadowcę stacji! Napadnięto mnie w tym przedziale!
Obaj urzędnicy zjawili się szybko. Traper rozparł się w oknie, zajmując całą jego szerokość.
- Co się stało?


Strony: